- Na początku tego wieku Rosja miała już za sobą długą tradycję tyranii. Odkąd zrzuciła w piętnastym wieku mongolskie jarzmo, jej obsesją stało się zapewnienie sobie bezpieczeństwa do tego stopnia, że wolność innych narodów stanowiła zagrożenie, którego nie można było tolerować. Dokonując podbojów poszerzała swoje granice, a zdobyte terytoria utrzymywała uciskiem, zastraszeniem i terrorem. Ale nowe ziemie z kolei także miały granice, więc nie było końca temu procesowi. Komunizm nic nie zmienił. Stanowił jedynie wygodne hasło, skupiające naiwnych idealistów i racjonalizujące poświęcenia. Poza krótkim okresem po tysiąc dziewięćset siedemnastym roku Rosja nie była bardziej komunistyczna niż średniowieczny Kościół chrześcijański. - Przerwał na chwilę, żeby złożyć chusteczkę i schować do kieszeni. Pacey bez słowa czekał na dalszy ciąg. - Myśleliśmy, że wszystko zaczęło się zmieniać na początku tego wieku wraz z końcem zagrożenia wojną nuklearną i bardziej oświeconym poglądem na internacjonalizm. I pozornie tak się stało. Wielu do mnie podobnych poświęciło się tworzeniu nowego klimatu wokół porozumienia i współdziałania z Zachodem, który zarzucił własny styl tyranii. - Sobroskin westchnął i ze smutkiem potrząsnął głową. - Sprawa thurieńska ujawniła jednak, że siły, które pchnęły Rosję w jej własny wiek ciemnoty, nie odeszły, a ich cel nie zmienił się. - Spojrzał na Paceya badawczo. - Nie odeszły również siły, które przyniosły Zachodowi religijny terror i ekonomiczny wyzysk. Po obu stronach jedynie zmodyfikowały swoje stanowisko, żeby oddalić własną klęskę. Całą planetę oplata sieć łącząca wielu Sverenssenów z wieloma Verikoffami. Kryją się za sztandarami i sloganami o wolności, ale szukają wolności tylko dla siebie, a nie dla ludzi, którzy za nimi podążają. .

- Widzę, że nie potrzebujecie pomocy - stwierdziła Jynn.. - Zapłacił gotówką? - spytał Jack.. - Zaprawdę dziwaczny jest ten wasz zwyczaj - zgodził się rycerz.. Widać już było ciemne plamki domów; rozsypane pojedynczo lub grupkami, stały pośród wzgórz, wzdłuż krętych nitek coraz wyraźniejszych dróg. Dokładnie pośrodku ekranu, pod rufą „Szapierona”, tuż nad brzegiem jeziora, jaśniała biała plama - betonowe lądowisko w Ganyville; nabierały kształtów regularne szeregi domków w obrębie osady. Wąski pas zieleni podkreślał obwód wokół pustej przestrzeni między ogrodzeniem a tłumem widzów. Poza tą linią Ziemia miała wyraźnie jaśniejsze zabarwienie - efekt tysięcy twarzy zwróconych ku niebu.. Była też mała kafejka, w której kupował kokainę w ilościach potrzebnych samobójcy. Oddział narkotykowy zrobił tam nalot, kiedy przebywał na odwyku. Dwóch znajomych maklerów trafiło do pierdla..